maj 30

Praca na nadgodzinach, czyli powyżej 8 godzin dziennie powinna być udogodnieniem dla pracodawcy i możliwością dorobienia dla pracownika. W niektórych zawodach są koniecznością – np. podczas prowadzenia akcji ratowniczej. Niestety w niektórych zakładach pracy fałszuje się ewidencję czasu pracy. W praktyce oznacza to po prostu darmową pracę po godzinach. Takie działanie jest bezprawne. Polski Kodeks Pracy wyraźnie określa jak powinno wyglądać wynagrodzenie za godziny nadliczbowe. Za nadgodziny w zwykłym dniu pracy płaci się 50% podstawowej stawki godzinowej, za pracę w nocy, niedziele i święta – 100%. Istnieje ograniczenie, również nie zawsze przestrzegane przez pracodawców i pracowników (często zastraszonych utratą pracy), że nie można w ciągu roku przepracować więcej niż 150 godzin nadliczbowych. Wszystkie te prawa są stworzone po to by zapobiec nadużyciom. Ale nie tylko. Przede wszystkim prowadzi to do zmniejszenia wydajności pracy, konfliktów i rozżalenia wśród pracowników, a w skrajnych przypadkach może się skończyć utratą zdrowia lub nawet śmiercią z przepracowania.

Dlaczego jest to drażliwy temat? Ponieważ wielu pracodawcom przypomina o tym, że nie są całkiem w porządku wobec prawa. Pracownicy też wolą go nie poruszać, bo boją się utraty pracy.

maj 30

Czy stare przysłowie ma odzwierciedlenie we współczesnym kapitalizmie? Tylko częściowo. Przynajmniej w Polsce istnieje wiele niskopłatnych zawodów, wymagających jednak pewnych kwalifikacji i oraz poświęcenia. Podczas kiedy inne można wykonywać „z marszu” i nie przemęczając się zbytnio zarabiać dobre pieniądze. Płaca najczęściej jednak zależy od wykształcenia. Wynika to oczywiście z faktu, że specjaliści są zawsze wysoko cenieni. Zwłaszcza po kierunkach politechnicznych można znaleźć dobrze płatne stanowisko. Zastanawiające jest jednak to, że w pewnych przypadkach zarówno osoby wykształcone, ale np. jako pedagodzy, jak i osoby niewykształcone, ale ciężko pracujące np. pracownicy produkcji, otrzymują pensje, które nie pozwalają na przyzwoitą egzystencję. Jest to na pewno demotywujący fakt. To, że praca jest pewna – a nauczycieli i pracowników produkcji potrzeba zawsze – nie znaczy, że dostaje się ją z łaski. Istnieją stanowiska tzw. robotnicze w pewnych firmach, na których wynagrodzenie netto za pełen etat wynosi ok. 800 zł (!). A przecież każdy pracownik wykonujący swoje zadania w pełnym wymiarze godzin powinien zarabiać tyle, by żyć godnie. Powiedzonko „jaka praca taka płaca” jest więc na razie nieosiągalnym ideałem.

Poradnik dla pracownika