Niektórzy, szczególnie kobiety, lubią zabierać ze sobą do pracy jakiś przedmiot, albo maskotkę, która ma osładzać monotonię dnia codziennego. Może się to kojarzyć z maskotkami zabieranymi przez dzieci do szkoły. Czy jest to jednak oznaka infantylizmu? Jeżeli w nowym miejscu pracy czujemy się zagubieni i zestresowani pragniemy mieć przy sobie coś, co będzie nam przypominało dom lub bliską osobę. Dążenie takie jest zdrowe. Trzymanie przy sobie takiego przedmiotu jest jak używanie talizmanu, daje nam siłę i poczucie pewności. Jest to towarzysz, z którym wdrażamy się w życie zakładu pracy. Z czasem nie będzie już tak potrzebny, a w początkowym okresie pozwala pokonać nieśmiałość i stres. Maskotką zresztą nie musi być misiek ani inne pluszowe czy gumowe zwierzątko. Może to być eleganckie pióro od dziewczyny lub żony. Często też rolę takiej maskotki pełni zdjęcie ukochanej osoby lub osób postawione na biurku. Jest to zresztą dość typowe, że kobiety wolą tradycyjne maskotki, a mężczyźni preferuję rzeczy bardziej abstrakcyjne – jak przykładowe pióro czy fotografia rodzinna.
Nie należy więc zabraniać ani wyśmiewać tych zwyczajów. Pozwalają one pracownikom lepiej wykonywać obowiązki.